RSS
pi±tek, 28 sierpnia 2009
Sokolica i Trzy Korony

widok z trzech Koron na Dunajec i Tatry

Pieniny to pere³ka w¶ród polskich gór. Dzi¶ proponujê najpopularniejsz± w tym pa¶mie trasê z Sokolicy na Trzy Korony.

Wycieczkê obowi±zkowo rozpoczynamy w Kro¶cienku. To niewielkie, urokliwe miasteczko jest ostoj± spokoju w porównaniu z typowo „wczasow±” Szczawnic±. Co najwa¿niejsze, jest ono  wolne od turystycznej tandety i taniej góralszczyzny. Wydaje siê, ¿e ¿ycie p³ynie tutaj zupe³nie innym rytmem. Mieszkañcy s± zakochani w swojej ma³ej ojczy¼nie i pielêgnuj± jej tradycje. Te emocje  udzielaj± siê tak¿e mi podczas ka¿dej kolejnej wizyty. Jestem zapatrzona i zas³uchana w te nastroje, góry, poezjê i malarstwo pani Krystyny Aleksander…  Czasami my¶lê, ze Kro¶cienko mog³oby byæ moim miejscem na ziemi:) Kto nie by³, zachêcam do odwiedzin o ka¿dej porze roku!

Wracaj±c do wycieczki. Spod lodziarni na Rynku (smak domowych lodów, które od lat sprzedaje na  wagê ten sam pan, pozwoli Wam poczuæ co to s± prawdziwe lody!) idziemy wzd³u¿ ulicy ¦w. Kingi a¿ do odbicia zielonego szlaku na Sokolicê. Szlak biegnie naprawdê ostro pod górê, wiêc szczególnie przy ¶liskim pod³o¿u, koniecznie jest odpowiednie obuwie. Tu¿ przed szczytem znajduje siê kasa , gdzie nale¿y kupiæ bilet wstêpu do  Pieniñskiego Parku Narodowego. Na Sokolicy, podobnie jak na szlaku, t³oczno, ale widoki rekompensuj± wszystko! To w³a¶nie tutaj ro¶nie najs³ynniejsza w Polsce sosna, obecna zazwyczaj na ka¿dej widokówce z Pienin.

Wyruszamy dalej, tym razem idziemy szlakiem niebieskim (notabene to trzeci co do d³ugo¶ci szlak w polskich Karpatach biegn±cy z Tarnowa na Wielki Rogacz w Beskidzie S±deckim). Znów do¶æ ostre podej¶cie (tym razem na Czertezik), co zreszt± jest charakterystyczne dla tych gór – poza tym znajdujemy siê przecie¿ na s³ynnej Sokolej Perci! Wyznaczy³ j± w 1926 ksi±dz Walenty Gadowski, twórca tatrzañskiej Orlej Perci.  Nieco dalej mamy mo¿liwo¶æ przej¶cia  najbardziej znanego odcinka Sokolej Perci (choæ w porównaniu ze swoj± tatrzañsk± „siostr±” jest to ledwo spacerek). Krótka wspinaczka nagradzana jest przepiêknym widokiem (kto zdecyduje siê obej¶æ asekurowany odcinek zielonym szlakiem, straci te widoki).

Pieniny

Po drodze jeszcze mi³a niespodzianka. Przy szlaku, na niewybitnym Bajków Groniu w okresie od maja do wrze¶nia mo¿na spotkaæ góralkê sprzedaj±c± kompot, ma¶lankê i oscypki:) Owocowy kompot smakowa³ ca³ej naszej ekipie:) Tu¿ przed Trzema Koronami pokazujemy pracownikowi PPN nasz zakupiony wcze¶niej bilet i wchodzimy na platformê widokow±. Widok po prostu zapiera nam dech w piersiach. Dunajec wije siê w¶ród zielono¶ci, z których dobiega d¼wiêk dzwoneczków, a nad ca³o¶ci± dumnie króluj± Tatry. Znów obiecujê sobie, ze nastêpnym razem przyjdê tu na wschód s³oñca (uwaga: ogl±danie wschodów i zachodów s³oñca na terenie parku narodowego jest spraw± do¶æ ryzykown±, ze wzglêdu na zakaz biwakowania oraz zakaz poruszania siê po terenie parku narodowego po zmroku i przed ¶witem)!

Z Trzech Koron mo¿na zej¶æ do Czorsztyna lub z powrotem do Kro¶cienka. Na mi³e zakoñczenie dnia mo¿na jeszcze wybraæ siê na kolacjê z pstr±giem. Mi³ego wêdrowania!
Gwoli informacji, warto dodaæ i¿ dojazd do Kro¶cienka jest generalnie prosty: masochi¶ci mog± jechaæ Zakopiank± i odbiæ na Kro¶cienko w Nowym Targu, mniej zat³oczona opcja to dojazd od strony Nowego S±cza, b±d¼ Mszany Dolnej. Ilo¶æ autobusów kursuj±cych do Kro¶cienka jest zachêcaj±ca do podró¿y komunikacj± zbiorow±. Niestety, specyficzny uk³ad drogowy Kro¶cienka (i przede wszystkim Szczawnicy) oznacza ¿e w dniach zwiêkszonego natê¿enia ruchu (d³ugie weekendy, wakacje), wjazd i wyjazd z Kro¶cienka okupiony jest kilkudziesiêcioma minutami stania w korku…

Sokolica

¶roda, 05 sierpnia 2009
Dzika rzeka

Nad brzegiem Rudawy natkn±æ siê mo¿na na je¼d¼ców

Nie tak dawno, zapraszali¶my Was na spacer wzd³u¿ Wis³y. Spacer ten z powodów oczywistych zakoñczyæ siê musia³ u uj¶cia Rudawy. Dzi¶ jednak kontynuowaæ bêdziemy tamt± wycieczkê – skoro Rudawa przeciê³a nam wycieczkê, pójdziemy wzd³u¿ Rudawy.

Wycieczkê rozpoczynamy de facto na Salwatorze (spod uj¶cia Rudawy na Salwator nie ma dobrego doj¶cia, trzeba i¶æ naoko³o). Rudawa na tym odcinku jest mocno uregulowana i id±c wzd³u¿ jej brzegu pod±¿a siê niejako bulwarem spacerowym, choæ jako¶æ nawierzchni i utrzymanie lewego brzegu jest tutaj dyskusyjne. W kilka minut osi±gamy ulicê Focha, i wkraczamy w bezpo¶rednie s±siedztwo B³oñ. Je¶li miejski fitnessowy lans nie jest nam obcy, poczujemy siê jak w domu. „Wypasione” rowery o warto¶ci dobrego samochodu i rowerzy¶ci w strojach wartych drugie tyle, smag³e studentki na rolkach w kusych spódniczkach oraz biegacze wszelkiej proweniencji tworz± w dzieñ wolny od pracy prawdziwy t³ok na tej czê¶ci bulwarów.

Sytuacja zmienia siê ca³kowicie z chwil± przekroczenia ulicy Piastowskiej. Obok leniwie p³yn±cej sobie Rudawy wyros³y ca³e po³acie ogródków dzia³kowych. Czê¶æ z owych ogródków zosta³a nieomal zamieniona na letnie bungalowy (zapewne bywaj± tam potomkowie pierwotnych u¿ytkowników ogródków). Szutrowa ¶cie¿ka wiedzie sobie spokojnie wzd³u¿ rzeki i co jaki¶ czas mijamy innych spaceruj±cych.

Po oko³o kilometrze, dzia³ki ustêpuj± dzikiemu i niezagospodarowanemu terenowi, a jeszcze pó¼niej willowej dzielnicy i pustce siêgaj±cej a¿ po widoczne w oddali biurowce przy ulicy Armii Krajowej. Po lewej stronie widaæ Wolê Justowsk± i krakowskie Kopce. Niestety, to w tym miejscu ten spokojny teren przetnie kiedy¶ trasa ³±cz±ca ulicê Armii Krajowej z mostem Zwierzynieckim przez tunel pod wzgórzem ¦w. Bronis³awy. Ta konieczna niestety trasa (która domknie trzeci± obwodnicê), zepsuje w pewien sposób okolicê, która wraz z nasz± wêdrówk± staje siê coraz bardziej dzika. W pewnym momencie wrêcz opuszczamy miasto,  a po obu stronach rzeki krajobraz robi siê zupe³nie wiejski. W oddali widaæ stadninê koni.

Spacer bulwarem Rudawy

W pewnym momencie nasz± uwagê przykuwaj± malownicze ³awki i romantyczne zak±tki zbudowane nad sam± rzek±. Miejsca gdzie mo¿na zrobiæ sobie ma³y piknik lub te¿ odbyæ noc± romantyczn± schadzkê. Nie wiemy kto te miejsca stworzy³, ale wygl±daj± przednie. Z rozmarzenia budzi nas sygna³ nadany przez zbli¿aj±cy siê do przejazdu kolejowego szynobus udaj±cy szybkie po³±czenie kolejowe z lotniskiem. Równie¿ odg³os coraz to ni¿ej przelatuj±cych samolotów mówi nam, ¿e oto jeste¶my zaledwie kilka kilometrów od krañca pasa startowego w Balicach. Faktycznie, po przekroczeniu torów kolejowych nasz dalszy spacer staje siê niemo¿liwy – Rudawa jest tu zamkniêta przez Wodoci±gi Krakowskie (st±d czerpana jest woda pitna dla kilku dzielnic). W tym miejscu oddaleni jeste¶my oko³o kilometra od ronda w Che³mie i zaledwie kilkaset metrów dzieli nas od pêtli autobusowej w Mydlnikach. My wybrali¶my drogê wzd³u¿ niewielkiego cieku (okazuje siê to byæ M³ynkówka Królewska), i po kilku minutach doszli¶my do Rynku Mydlnickiego.

Ca³a trasa od Salwatora do Mydlnik to oko³o cztery kilometry co oznacza, ¿e przej¶æ j± mo¿na w nieca³± godzinê, udaj±c siê na spokojny spacer, przeznaczyæ na ni± trzeba stosownie wiêcej czasu. Po drodze w kilku miejscach mo¿na wróciæ do ul. Królowej Jadwigi, jednak generalnie okolice te s± pozbawione komunikacji miejskiej. ¦cie¿ka wzd³u¿ Rudawy wydaje siê byæ tak¿e dobrym miejscem na uprawianie Nordic Walking, coraz bardziej popularnej formy rekreacji. ¦cie¿ki i alejki (z wyj±tkiem nieciekawie rozwi±zanych kilku skrzy¿owañ) s± tak¿e dostêpne dla wózków dzieciêcych i tych lepiej amortyzowanych inwalidzkich. Poleciæ t± trasê trzeba przed wszystkim tym, którzy poszukuj± ³atwo dostêpnego spaceru w mie¶cie, ale z dala od miejskiego zgie³ku.

sobota, 18 lipca 2009
Jak oszukaæ kolejkê na Kasprowy Wierch?

Kolejka na Kasprowy Wierch

Kasprowy Wierch le¿y prawie po ¶rodku pasma tatrzañskiego dziêki czemu ze szczytu roztacza siê wspania³a panorama Tatr. Niew±tpliwie wiêc Kasprowy jest atrakcyjn± gór±.

Wydawa³oby siê, ¿e najwygodniejszym sposobem dotarcia nañ jest skorzystanie z kolejki linowej. Ten sposób preferuje zreszt± zdecydowana wiêkszo¶æ sezonowych turystów. Nie odstrasza ich nawet wielogodzinne oczekiwanie w d³ugiej kolejce, ostatnio ponoæ czterogodzinne!

Ja zachêcam do pieszej wêdrówki, która zielonym szlakiem z Ku¼nic zajmie oko³o 3 godzin. Po drodze zapieraj±ce dech w piersiach widoki i satysfakcja ze zdobycia szczytu. Oczywi¶cie szlak jest zat³oczony, w koñcu Kasprowy to obok Giewontu druga mekka tzw. turystów klapkowiczów. Nie brakuje dziewczyn w spódniczkach i torebk± na ramieniu, ch³opaków w sanda³kach czy bia³ych adidasach, rodziców z dzieæmi bez odpowiedniego ekwipunku górskiego. Po drodze mo¿na te¿ zebraæ siateczkê pozostawionych przez nich tu i ówdzie ¶mieci.

Kolejka na Kasprowy Wierch

Kasprowy to nie jest trudna góra i naprawdê wêdrówkê mo¿na podj±æ nawet bez wcze¶niejszego przygotowania. Niemniej jednak brak odpowiednich butów czy innego odzienia mo¿e byæ ryzykowny dla zdrowia, dlatego zachêcaj±c wyczulam te¿ na odpowiedzialno¶æ i rozs±dek. Pamiêtajcie te¿, ¿e pogoda w górach jest bardzo zmienna. Podczas wchodzenia towarzyszy³ nam skwar, ale na szczycie wszyscy ubierali kurtki a nawet czapki i rêkawiczki - oczywi¶cie tylko ci, którzy je mieli. Dodatkowo pogoda postraszy³a deszczem, zebra³y siê gro¼ne chmury. Jak wyobra¿acie sobie schodzenie w przemoczonym ubraniu, dygoc±c z zimna i st±paj±c klapkami po ¶liskich kamieniach?

Proponowane trasy: WEJ¦CIE: Ku¼nice-Kasprowy Wierch - 3 godziny. ZEJ¦CIE: t± sam± drog± - 2,5 godziny, lub zej¶cie do Hali G±siennicowej i dalej do Ku¼nic - 2,5 godziny.

Kasprowy

wtorek, 14 lipca 2009
Dobczyce

Dobczyce

Po³o¿one oko³o trzydziestu kilometrów od Krakowa Dobczyce s± jednym z ma³opolskich miast nieodkrytych. Jest w tym spora zas³uga samych w³adz miejskich, jednak miasto to ma potencja³ - ma bowiem wszystko to, co do rekreacji jest potrzebne: wodê, zabytki, urokliwy ryneczek i góry.

Dobczyce le¿± na granicy Pogórza Wielickiego i Beskidu Wyspowego nad Rab±, nieco poni¿ej zapory wodnej, tworz±cej Zbiornik Dobczycki. Stanowi on ¼ród³o wody pitnej dla czê¶ci Krakowa, st±d mo¿liwo¶ci wykorzystania zbiornika jako k±pieliska s± nieomal zerowe. Jest to uzasadnione, choæ zauwa¿yæ trzeba i¿ ujêcie wody znajduje siê ju¿ poni¿ej t³umnie uczêszczanych k±pielisk na my¶lenickim Zarabiu.

Widok na Zamek Dobczycki i Pogórze Wi¶niowieckie

Raba poni¿ej zbiornika p³ynie leniwie otoczona szerokimi, trawiastymi dobczyckimi bulwarami. S± one ³atwo dostêpne i stanowi± ciekawe miejsce na biwak nad wod±. Za komuny by³y one zazwyczaj t³umne, po zmianie ustroju i zwiêkszeniu siê mo¿liwo¶ci wyjazdu Polaków – opustosza³y. Spory wp³yw na opustoszenie bulwarów mia³ fakt, ¿e miejsce to nie ma cech typowego k±pieliska – szerokie b³onia schodz± tu do nieuregulowanego brzegu rzeki. To nie Kryspinów. Oczywi¶cie zagospodarowanie brzegu Raby w stylu obowi±zuj±cym w latach 80tych ubieg³ego wieku stanowi dla wielu czynnik zachêcaj±cy, jednak wydaje siê, ¿e miasto mog³oby trochê ten teren rozwin±æ. Nie namawiam do zrobienia z Dobczyc drugiego Zarabia, jednak czego¶ mi tu brakuje…

G³ówn± atrakcj± turystyczn± Dobczyc jest oczywi¶cie znajduj±cy siê nad miastem zamek oraz po³o¿ony przy nim niewielki, acz urokliwy skansen. Widok ze wzgórza zamkowego jest osza³amiaj±cy – Zbiornik Dobczycki po jednej stronie, dolina Raby po drugiej a w tle panorama Pogórza Wielickiego i Beskidy w oddal. Sama droga do zamku jest równie¿ niesamowicie urokliwa – pocz±tkowo w±ska, miejska uliczka przechodz±ca w krête schody obok zabytkowego cmentarza na zboczu Jeleñca, wyprowadzaj±ca na trawiaste otoczenie ko¶cio³a pod wezwaniem ¦wiêtego Jana Chrzciciela…

Najstarsza z dobczyckich lodziarni

Na tle innych niewielkich ma³opolskich miasteczek, Dobczyce wyró¿niaj± siê przyjemnym, stylowym ryneczkiem. Przy rynku, a w³a¶ciwie g³ównej ulicy miasta koncentruje siê tutaj ca³e ¿ycie.  Schodz±c do rynku z zamku mija siê obok siedziby stra¿y po¿arnej cukierniê. Zawsze stoj± tam d³ugie kolejki po lody.

Mi³o¶nicy wêdrówek w okolicy Dobczyc znajd± tu tak¿e co¶ dla siebie – Pogórze Wielickie i pocz±tki Beskidu Wyspowego stanowi± ciekaw± bazê do d³u¿szych spacerów.  Ogólnie rzecz bior±c Dobczyce stanowi± ¶wietne miejsce do spacerów. Brak wiêkszych wzniesieñ (teren mimo formalnej przynale¿no¶ci do Beskidu Wyspowego ma charakter pogórza) powoduje, ¿e okolice nie wymagaj± specjalnego przygotowania kondycyjnego.

Skansen w Dobczycach

Dobczyce mo¿na z czystym sercem poleciæ jako miejsce do rekreacji,  pozbawione huku i t³umów, tak charakterystycznych dla rozrywkowych „kombinatów”. S± one ca³y czas miastem nieodkrytym – nie ma tu wielu obiektów rozrywkowych, nie widaæ w Dobczycach wielkiego otwarcia na turystów, które widoczne jest choæby w hukliwym my¶lenickim Zarabiu. Dla jednych jest to wada, dla innych zaleta.

Przysz³o¶æ Dobczyc jest niejasna – nie wiadomo czy pod±¿± one ¶ladami My¶lenic czy Kryspinowa, a mo¿e te¿ stan± siê niewielkim urokliwym miejscem o wybitnie „specjalizowanej” funkcji rozrywkowej. Wyzwaniem dla Dobczyc bêdzie na pewno obwodnica miasta, która oddali od miasta drogê wojewódzk± 964 – czy wykorzysta ono szansê, i przemieni siê w o¶rodek turystyczny pe³n± gêb±, czy te¿ osunie siê w stagnacjê?

Zbiornik Dobczycki

Póki co, mo¿na Dobczyce zobaczyæ takimi jak s± teraz, zw³aszcza ¿e dojazd jest banalnie prosty – z jednej strony komunikacja zbiorowa w postaci busów funkcjonuje znakomicie, z drugiej strony dojechaæ mo¿na dwoma drogami - 964 biegn±ca z Wieliczki do Kasiny Wielkiej lub 967 biegn±cej z My¶lenic do Bochni.

niedziela, 21 czerwca 2009
Turbacz od ty³u

Turbaczyk - widok na Beskid Wyspowy i Beskid Makowski

Wycieczka z Rabki G³ównym Szlakiem Beskidzkim zawsze stanowi³a dla mnie najbardziej klasyczne z mo¿liwych wej¶æ na Turbacz. Sam Szlak G³ówny, odk±d siêgam pamiêci± zawsze przemierzam ku wschodowi (z kilkoma nielicznym wyj±tkami na przestrzeni ostatnich 15 lat), st±d zdobycie Turbacza w ten sposób jest nie tylko podej¶ciem klasycznym, ale i w pewnym sensie Jedynym (zej¶cie z powodów ideologicznych, jak i praktycznych zawsze do Kowañca). Pomimo klasyczno¶ci powy¿szego przej¶cia, zdarza³o mi siê sporadycznie robiæ je w przeciwnym kierunku, lub te¿ zapêtlaæ trasê wychodz±c i schodz±c do Kowañca. Jako¶ jednak zawsze te trasy wydawa³y mi siê mniej lub bardziej „proste”.

Spo¶ród wielu istniej±cych podej¶æ na Turbacz istnieje jedno podej¶cie, które ewidentnie jest podej¶ciem „od ty³u”. Podej¶ciem tym jest trasa (dok³adniej rzecz bior±c to trasy, gdy¿ jest pewna wariantowo¶æ) od Koninek przez Czo³o Turbacza. Najbardziej popularn± tras± prowadz±c± z Koninek na Turbacz jest wej¶cie (lub wyjazd kolejk±) na Tobo³ów i podej¶cie stamt±d na Obidowiec przez Suhorê, aby wraz ze Szlakiem G³ównym wyskoczyæ chy¿o na szczyt. Trasê t± wybiera wiêkszo¶æ turystów, co tym bardziej spycha „ku ty³owi” nasze podej¶cie. Je¶li jeszcze dodaæ ¿e zamiast szlakiem ruszyæ mamy ¶cie¿k± przyrodnicz± (czyli czym¶ co kojarzy siê wiêkszo¶ci z nudnymi lekcjami w szkole), jasnym staje siê, dlaczego podej¶cie bêdzie mia³o miejsce „od ty³u”.

Pod Turbaczem

Nasz± wycieczkê rozpoczynamy na parkingu w Koninkach, nieopodal dolnej stacji kolejki krzese³kowej. Parking ten poza sezonem zimowym jest zazwyczaj pustawy, wiêc bez problemu mo¿na tam zaparkowaæ (wariant z komunikacj± publiczn± jest podobny i omówimy go pó¼niej). Pocz±tkowo id±c niebieskim szlakiem na Turbacz porzucamy go szybko, na rzecz ¶cie¿ki przyrodniczej Gorczañskiego Parku Narodowego zwanej „Na Turbaczyk”. Podej¶cie to wybieramy poniewa¿ jest ono du¿o ³agodniejsze ni¿ szlak niebieski oraz oferuje kapitalne widoki, których na niebieskim szlaku nie ma. ¦cie¿k± t± idziemy, nabieraj±c wysoko¶ci (po drodze kilka punktów widokowych). Daje siê zauwa¿yæ „ramiona” szczytów – po wdrapaniu siê na takie ramiê idziemy czêsto przez d³u¿szy p³asko niezbyt szerokim grzbietem.

Po oko³o dwóch godzinach ¶cie¿ka dochodzi do Turbaczyka. Nam uda³o siê lekko zgubiæ i musieli¶my trawersowaæ sto metrów stoku, tak wiêc nie mo¿emy powiedzieæ tego z autopsji, jednak ¼ród³a internetowe (wikipedia) zdaj± siê t± wersjê potwierdzaæ. Tam spotykamy szlak zielony, który idzie z Porêby Wielkiej na Turbacz.

Krokusy pod Turbaczem

Turbaczyk oferuje przepiêkne widoki – widaæ stamt±d Pasmo Podhalañskie, Pasmo Polic i Babi± Górê, Beskid Ma³y, Beskid Makowski, czê¶æ szczytów Beskidu Wyspowego oraz gorczañskie szczyty Kud³oñ i Gorc. Przy piêknej pogodzie mo¿na tam staæ godzinami… Od samego Turbaczyka podej¶cia (idziemy teraz zielonym szlakiem) staj± siê ³agodniejsze i szybko dochodzimy do Czo³a Turbacza. Przed samym Czo³em spotykamy siê z niebieskim szlakiem który opu¶cili¶my w Koninkach.

Czo³o Turbacza otwiera nam cudowne widoki na wielkie hale – Halê Turbacz oraz w dalszej perspektywie Halê D³ug±, „znak firmowy” Turbacza. Samego schroniska PTTK nie widaæ dobrze z Czo³a Turbacza, widoczna jest natomiast s³ynna „Metysówka” (dzi¶ obiekt GPN). Widoczny przed nami jar przechodz±cy stopniowo w dolinê to pocz±tek jednego z najwiêkszych dop³ywów Dunajca – Kamienicy Gorczañskiej. Do³±cza do nas szlak z prze³êczy Borek i znajdujemy siê przy kaplicy polowej pod Turbaczem. To tu, jeszcze jako zwyk³y kap³an, Karol Wojty³a odprawi³ pierwsz± w swoim ¿yciu mszê twarz± do wiernych (posoborow±). W pobli¿u kaplicy w prawo odchodzi polna droga – id±c ni± zobaczyæ mo¿na G³ówny Szlak Beskidzki, który zaledwie kilkaset metrów dalej zaczyna w³a¶nie swoje podej¶cie na kopu³ê Turbacza. Nasz szlak na sam szczyt nie wchodzi, trawersuje go i po przekroczeniu cieku wodnego (Kamienicy Gorczañskiej) dochodzi do Schroniska PTTK pod Turbaczem.

Czo³o Turbacza w krokusach

Po pobycie w schronisku mo¿emy wróciæ na Czo³o Turbacza t± sam± drog±, mo¿emy te¿ spod schroniska wej¶æ na sam Turbacz (z tej strony jest to maleñki spacerek) i schodz±c z niego w kierunku Rabki po kilku minutach odbiæ w prawo wyra¼n± drog± aby wróciæ do kaplicy polowej (inny wariant to zej¶æ w kierunku Rabki do Obidowca, a na Obidowcu odbiæ na szlak do Koninek i Porêby Wielkiej). My jednak wracamy na Czo³o Turbacza i stamt±d niebieskim szlakiem stromo i szybko schodzimy do Koninek, nieomal bez ¿adnych widoków po drodze…

Istniej± warianty tej trasy – zamiast ruszaæ z Koninek mo¿na ruszyæ zielonym szlakiem z Porêby Wielkiej (³atwiejszy dojazd PKS) , zamiast schodziæ niebieskim szlakiem mo¿na zej¶æ przez Obidowiec i „klasycznie” zjechaæ kolejk± krzese³kow± do Koninek, mo¿na te¿ nie schodziæ do Koninek ale chocia¿by do Nowego Targu. Wariantów jest wiele, tak jak wiele jest dróg na Turbacz. Tak naprawdê dok³adny wybór trasy winien byæ poparty „analiz± komunikacyjn±” – przyje¿d¿aj±c autobusem trzeba upewniæ siê, sk±d mo¿na wróciæ do domu, a korzystaj±c z samochodu trzeba do niego na koniec wycieczki wróciæ.

Pod schroniskiem Turbacz - widok na Tatry

Podej¶cie na Turbacz „od ty³u” zajmie oko³o sze¶ciu godzin marszu ¶redniemu tury¶cie, wiêc doliczaj±c postoje, ogl±danie widoków, konsumpcjê nale¿y bezpiecznie zaplanowaæ to podej¶cie jako wycieczkê ca³odniow±. Je¶li jeszcze wybierzecie siê na t± trasê wiosn± (my byli¶my pod koniec kwietnia), we¼cie pod uwagê, ¿e podej¶cie prowadzi rzadko uczêszczanymi przez turystów stokami pó³nocnymi, wiêc g³êboki ¶nieg utrzymuje siê tam d³u¿ej i niestety spowalnia nieco marsz.

Zapraszamy wiêc na poznanie Turbacza od nieco dzikszej strony…

niedziela, 31 maja 2009
Ja³owiec

W drodze na Ja³owiec

Czerwiec to z regu³y czas piêknej pogody. Jednym z najlepszych sposobów na po³±czenie wycieczki górskiej z k±piel± s³oneczn± jest wypad na Ja³owiec.

Spacer rozpoczyna siê na prze³êczy Przys³op nad Zawoj± (o doje¼dzie pó¼niej). Pod±¿aj±c zagajnikami, polami i lasami podziwiaæ mo¿emy ci±gn±ce siê po lewej stronie pasmo Polic. Szybko osi±gamy pierwszy szczyt – Kiczorê i naszym oczom ukazuje siê ca³y majestat Babiej Góry. Po drodze mijamy klimatyczne schronisko „Opaczne” i po oko³o trzech godzinach (kawa³ek mozolnego podej¶cia) stajemy na szczycie Ja³owca (1111 m).

Rozpo¶cieraj±ca siê z góry panorama jest jedn± z najpiêkniejszych beskidzkich. Od lewej strony widaæ pasmo Polic, nastêpnie poprzez Babi± Górê, masyw Pilska, Barani± Górê i Skrzyczne w Beskidzie ¦l±skim widok zamyka nam po prawej stronie Beskid Ma³y. Znajduj±ca siê na szczycie Hala Trzebuñska jest cudown±, olbrzymi± ³±k± daj±c± mo¿liwo¶æ opalania siê. Wystarczy rzuciæ plecak na ziemiê i po³o¿yæ siê na ciep³ej trawce, w koñcu nic nam siê nie chce…

Ja³owiec - szczyt

Po odbyciu nale¿nego letargu, udajemy siê w kierunku Czerniawy Suchej, sk±d schodzimy na prze³êcz Klekociny. Znajduje siê tu prywatne schronisko, a my mamy mo¿liwo¶æ skrócenia trasy wycieczki schodz±c szutrow± drog± w prawo do Koszarawy lub w lewo do Zawoi. Byæ mo¿e niewiele osób wie, ¿e przebiegaj±ca przez prze³êcz Krowiarki droga, w pierwotnych za³o¿eniach nie mia³a schodziæ do dolnej czê¶ci Zawoi, lecz zakrêcaæ, i serpentynami przekraczaæ prze³êcz Klekociny. W ten sposób droga z Zakopanego przez Chocho³ów, Orawê dociera³aby do prze³êczy Krowiarki, potem pokonywa³a prze³êcz Klekociny i sprowadzona w dó³ do Koszarawy bez specjalnych problemów dociera³aby przez ¯ywiec do Bielska-Bia³ej, stanowi±c krótkie i proste po³±czenie ¦l±ska z Tatrami. Plany te nie zosta³y nigdy zrealizowane, dziêki czemu dzikie okolice pasma Ja³owieckiego mog± nas cieszyæ do dzisiaj.

Przed nami najbardziej forsowne podej¶cie ca³ej wycieczki - atak z Klekocin na Magurkê. Dochodzimy widokowo do Hali Kamiñskiego, sk±d widaæ ju¿ pobliski grzbiet Mêdralowej (zwanej tak¿e Wielkim Ja³owcem). Na szczycie ca³e po³acie borówek… Po nasyceniu siê, przechodzimy na czarny szlak prowadz±cy do Zawoi Czato¿y.

Sama wizja zej¶cia do Zawoi wydaje siê byæ w tym miejscu ma³o ciekawa. Po kilkuset metrach od grzbietu Magurki szlak czarny skrêca o 90 stopni w prawo, opuszczaj±c biegn±c± hal± drogê. W tym miejscu mo¿na ow± szerok± drog± pój¶æ prosto. Maj±c minimaln± choæby zdolno¶æ orientowania siê w terenie (lub posiadaj±c urz±dzenie GPS) mo¿na spokojnie zej¶æ ow± drog± dochodz±c po pewnym czasie do innego czarnego szlaku (z prze³êczy Klekociny) i owym drugim czarnym szlakiem zej¶æ do Zawoi Sk³ady. Zej¶cie z lasu od razu do Zawoi Sk³ady zazwyczaj oszczêdzi nam paru kilometrów spaceru z Zawoi Czato¿y asfaltem w dó³. Pod wzglêdem komunikacyjnym Zawoja Sk³ady przedstawia du¿o lepszy obraz ni¿ Zawoja Czato¿a, choæ najlepiej oczywi¶cie z³apaæ jaki¶ ¶rodek transportu w Zawoi Centrum. Sam spacer z Zawoi Sk³ady do Zawoi Centrum to oko³o siedmiu kilometrów asfaltem, wiêc wcze¶niejsze sprawdzenie rozk³adu jazdy PKS i busów wydaje siê byæ konieczno¶ci±.

Owieczki nad Zawoj±

Wspominany na pocz±tku problem dotarcia na prze³êcz Przys³op zwi±zany jest ze ¶rodkiem transportu, jakim w rejon wycieczki zamierzamy dojechaæ. Mo¿emy wybraæ dojazd do Suchej Beskidzkiej, i podej¶cie na prze³êcz Przys³op szlakiem. Wymaga to dwóch i pó³ godziny marszu. Mo¿emy dojechaæ do Zawoi i stamt±d podej¶æ na prze³êcz (1,5h) lub podjechaæ autostopem czy busem (wariant zalecany). Mo¿na w koñcu przyjechaæ samochodem i zostawiæ go na samej prze³êczy, choæ uczciwie dodaæ trzeba, ¿e powrót po samochód po zakoñczonej wycieczce stanowiæ mo¿e pewien problem (brak si³ i transportu wieczorem). Zaznajomiæ nale¿y siê z rozk³adem jazdy autobusów i busów, które zazwyczaj przeje¿d¿aj± przez ca³± Zawojê i kieruj± siê do Suchej Beskidzkiej i Krakowa, co pozwala na elastyczne zaplanowanie powrotu zarówno z i jak bez samochodu.

Wycieczka w zale¿no¶ci od tempa, zaj±æ winna od piêciu do o¶miu godzin.

¶roda, 13 maja 2009
Bulwary wi¶lane

Zakole Wis³y i klasztor Paulinów na Ska³ce

Có¿ mo¿e byæ banalniejszego, ni¿ bulwary wi¶lane? By³ na nich chyba ka¿dy Krakus a wiêkszo¶æ przyjezdnych równie¿ mia³a okazjê siê nimi przespacerowaæ. Powszechnie krytykowane, s± bulwary wi¶lane w Krakowie promenad±, maj±c± historycznego pecha: brudne, ciemne, nieomal pozbawione infrastruktury, sprawiaj±, ¿e miasto stoi „plecami do rzeki”. Ostatnie inicjatywy zmierzaj±ce do uatrakcyjnienia Bulwarów, te¿ nie rokuj± dobrze: jedna, budowana w mozole k³adka oraz przystanki projektowanego tramwaju wodnego, rozmieszczone tak, aby najwygodniej by³o tym tramwajem dop³yn±æ do Krakowskiej Szko³y Wy¿szej...

Pomimo tych wszystkich problemów, bulwary wi¶lane s± znakomitym miejscem na czynny wypoczynek. Ci±gn±c siê na d³ugo¶ci sze¶ciu (!) kilometrów, stanowi± ³atwo dostêpny teren d³ugiego spaceru, który nie wymaga wyprawy za miasto. Integracja bulwarów z sieci± (niewielk±, ale zawsze) ¶cie¿ek rowerowych pozwala na ciekawe zaplanowanie wycieczki.

Nasz± wyprawê rozpoczynamy na osiedlu D±bie, a raczej na wschodnim jego krañcu, w pobli¿u budynku CH Plaza. P³yn±ca nieopodal ma³a rzeczka to Bia³ucha, znana w swym górnym biegu jako Pr±dnik, czyli ciek wodny, który stworzy³ tereny bêd±ce dzi¶ Ojcowskim Parkiem Narodowym. Ten ma³y strumyczek, który opisywali¶my niedawno, zamienia siê w Krakowie w powoln± rzekê. Prowadz±ca wzd³u¿ Bia³uchy ¶cie¿ka rowerowa i chodnik oddala siê od Alei Pokoju i szerokim ³ukiem doprowadza nas nad Wis³ê. Biegn±ca nieopodal wydeptana ¶cie¿ka pozwala doj¶æ nieomal do samego uj¶cia Bia³uchy do Wis³y – obie rzeki s± ju¿ w tym miejscu nieuregulowane. Po drugiej stronie Wis³y rozci±gaj± siê puste ³±ki, my za¶ udajemy siê w górê rzeki.

Wis³a na Grzegórzkach

Nasza droga prowadzi nas przez przylegaj±ce do osiedla D±bie parki. Idziemy w odleg³o¶ci kilku dobrych metrów od samej Wis³y zbli¿aj±c siê do Stopnia Wodnego D±bie. Tym razem obejrzeæ mo¿na z bliska mechanizmy ¶luz i ca³± infrastrukturê, odpowiedzialn± za regulacjê Wis³y w Krakowie. Przej¶cie pod ulic± Ofiar D±bia nale¿y do najmniej przyjemnych elementów wycieczki, jednak gdy ma siê to ju¿ za sob±, wêdrówka staje siê coraz przyjemniejsza. Idziemy szerokim, zadbanym parkiem nadrzecznym, w którym jest sporo ³awek (to akurat ewenement, gdy¿ generalnie nad Wis³± ³awek jest ma³o). Dziki krajobraz na drugim brzegu psuje port rzeczny i pojawiaj±ce siê powoli zabudowania Krakowskiej Szko³y Wy¿szej. Przej¶cie pod Mostem Kotlarskim i naszym oczom ukazuje siê le¿±ca na Grzegórzkach Galeria Kazimierz. To praktycznie po³owa wycieczki. Bulwary staj± siê coraz bardziej cywilizowane, coraz mniej tu parku, a coraz wiêcej kamienia. Po drugiej stronie rzeki Zab³ocie, bêd±ce w tej chwili jednym wielkim placem budowy. Od Mostu Powstañców ¦l±skich bulwary nabieraj± „klasycznego” charakteru a my idziemy ju¿ wzd³u¿ Kazimierza. Mijamy budowan± k³adkê, i przechodzimy pod Mostem Pi³sudskiego.

Po drugiej stronie Wis³a rozlewa siê tu w wielkie zakole, zasilane przez uj¶cie Wilgi i Ludwinów wita nas obrzydliwym „Fotelem Horum”. Warto w tym miejscu wyj¶æ na górny bulwar, i rozkoszowaæ siê jego skwerami, stolikami dla szachistów i oczywi¶cie Ska³k±. Odcinek od Mostu Pi³sudskiego do Ska³ki jest chyba najpiêkniejsz± czê¶ci± ca³ych bulwarów...

Ze stanu rozmarzenia szybko wybudza nas Most Grunwaldzki i jego obrzydliwe s±siedztwo. Ogl±daj±c od spodu jednolicie stalowy, niczym dno okrêtu Most Powstañców ¦l±skich, kratownice mostów kolejowych, skomplikowane ¶luzy D±bia czy w koñcu „techniczny” Most Pi³sudskiego obcuje siê z piêknymi na swój sposób zabytkami techniki budowlanej. Przechodz±c pod Mostem Grunwaldzkim przyspiesza siê kroku, gdy¿ panuje pod nim nastrój dworcowej toalety.

Nie lepiej jest pod Wawelem – obdrapane barki, stada go³êbi, kiczowate stragany. Ca³e szczê¶cie piêkno naszego zamku pozwala odwróciæ wzrok od tandety. Jeszcze parê minut, i mija siê most Dêbnicki. Maj±c po lewej stronie Dêbniki – „krakowsk± Pragê” na horyzoncie pojawia siê Salwator. Niestety, przy uj¶ciu Rudawy bulwar siê koñczy – niewielka w tym miejscu Rudawa, a¿ prosi siê o zbudowanie nad ni± nastrojowej k³adki. Niestety, ponad uj¶ciem Rudawy brzeg Wis³y jest niezagospodarowany, co stanowi dla niektórych sygna³ do wysypywania tam ¶mieci.

Jedn± z bocznych alejek pod±¿amy na Salwator i w ten oto sposób koñczy siê wycieczka w ca³kiem niez³y sposób zapoznaj±ca z Krakowem.

pi±tek, 17 kwietnia 2009
Zakopane

Dzisiaj w „Gazecie Wyborczej” ukaza³ siê ciekawy artyku³ o Zakopanem:

http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6507772,Zakopane_podupada_cywilizacyjnie_i_duchowo.html

 

Zakopane to mekka polskich pseudoturystów górskich, bo jak powszechnie wiadomo Polska ma tylko jedne góry:

  • Jak spêdzisz wakacje?

  • W górach.

  • O, a powiesz gdzie?

  • W Zakopanem.

 

Co mo¿na robiæ w Zakopanem? Poczuæ siê jak wielki portfel, tyle ¿e musi byæ gruby i czêsto uzupe³niany, bo p³aciæ trzeba wszêdzie i za wszystko.
Najwa¿niejsze s± Krupówki – serce Zakopanego. To tutaj mo¿na pokazaæ siê z nartami i kupiæ serki góralskie zwane kiedy¶ oscypkami. Krupówki to tak¿e kulinarne centrum, gdzie swoj± ofert± kusi kilkadziesi±t karczm, z czego i tak najwiêksze nale¿± do jednego w³a¶ciciela. W ¶rodku p³aci siê nie tylko za posi³ek ale tak¿e za toaletê (sprytnie pomy¶lane bo toaletê odwiedza siê pó¼niej niejeden raz). Kosztuje tak¿e zdjêcie z misiem lub konikiem, a nawet sfocenie konika solo (przysz³o¶ciowo za zerkniêcie w stronê misia pewnie te¿ bêdzie siê p³aciæ).
Wszystko to dzieje siê w atmosferze sw±du pieczonych kie³basek, kebabów i gofrów. A zamiast rze¶kiego, górskiego powietrza - przekroczenia norm py³u zawieszonego (spaliny i dym z gospodarstw domowych).
Ale chêtnych do celebrowowania zakopiañskiej góralszczyzny nie brakuje - odstoj± swoje w kolejce na Guba³ówkê, zakupi± maskotki-baranki made in ChRL i z u¶miechem na ustach wróc± z gór na niziny.

 

 

Pamiêtam opowie¶ci Babci o tym, ¿e dawniej Zakopane by³o w pewnych krêgach modnym choæ powszechnie nieznanym jeszcze kurortem. Kiedy Babcia zapytana o to, gdzie jest Dziadek odpowiedzia³a pewniej kobiecie, ¿e w Zakopanem, ta pomy¶la³a, ¿e zmar³...:)

 

P.S. A o Tatrach bêdzie, ale innym razem:)

 

Guba³ówka, Zakopane


Guba³ówka, Zakopane

Guba³ówka, Zakopane

Guba³ówka, Zakopane

Guba³ówka, Zakopane

Guba³ówka, Zakopane

 

czwartek, 09 kwietnia 2009
Lanckorona w wersji audio!

Wszystkich, których zainspirowa³ nasz wpis o Lanckoronie wypada zaprosiæ do s³uchania w ¦wiêta Wielkiej Nocy radia RMF Classic - Micha³ £anuszka i Wojciech Musia³ prowadziæ bêd± program po¶wiêcony tej malowniczej miejscowo¶ci. Na stronie http://www.rmfclassic.pl/ mo¿na ju¿ znale¼æ zdjêcia - na jednym z nich niesamowity sernik lanckoroñski (jak najbardziej do kupienia w Krakowie!).

poniedzia³ek, 06 kwietnia 2009
Pr±dnik Korzkiewski

 

k³adka

Wielu Krakusów na weekendowy wypad za miasto wybiera Ojcowski Park Narodowy. W sezonie jest tam naprawdê t³oczno, szczególnie, ¿e wszyscy wybieraj± ten sam rejon na rozpoczêcie wêdrówki. Dlatego dzi¶ spacer polecamy rozpocz±æ w Pr±dniku Korzkiewskim. Z uwagi na to, ¿e znajduje siê tu jedynie niewielki prywatny parking, niestety mo¿e byæ problem z zaparkowaniem.

Zanim udamy siê w kierunku OPN proponujemy zobaczyæ kilka urokliwych miejsc, jak chocia¿by Kaplicê pod £askawcem. Dla mnie to miejsce bardzo tajemnicze: z jednej strony oferuje duchowe prze¿ycia religijne, bowiem mo¿na pomodliæ siê przy piêknie po³o¿onych stacjach drogi krzy¿owej, ale jest tu tak¿e co¶ z magii i ba¶ni - bo jak inaczej nazwaæ  chyba stuletni± studniê, rzeczkê z mostkiem, spod którego nieomal wygl±daj± rusa³ki czy porzucony niedbale  olbrzymi, stary dzwon ... Id±c dalej wzd³u¿ rzeki mijamy romantyczne k³adki i mostki, pola oraz kolejne piêkne kapliczki.

Mnie w drodze przez Korzkiew do Pr±dnika Korzkiewskiego zachwyci³a jeszcze stadnina (pas±ce siê na zielonej trawie konie!) ci±gn±ca siê przez spor± czê¶æ terenu - po prostu bajka...

dzwon

studnia

kapliczka

 
1 , 2